niedziela, 25 grudnia 2016

Kupiłam krosno- moje odczucia

Dziś chciałam Wam napisać co myślę o krośnie które przyszło do mnie kilka dni temu. Jak mi sie na nim wyszywa i jak rozplanowałam sobie mój kącik. Może zacznę od tego że kupiłam je TU.
Krosno po złożeniu wygląda tak;


Kanwa nie jest zbyt dobrze naciągnięta ale na razie wystarczy;


Jak na razie krosno bardzo fajnie mi sie sprawuje, już nawet trochę próbowałam wyszywać "parkowaniem". Nie mam pojęcia czy dobrze to robię ale mi pasuje i to jest najważniejsze. 
Nitki parkuje na 10 oczkach staram sie ich dalej nie przeciągać chyba że są pojedyncze krzyżyki niedaleko. Tak wygląda obecnie mój warsztat pracy;


Jestem zachwycona jak wyglądają te  niteczki.


A tu moje własnoręcznie wykonane organizery.

Dziękuje za odwiedziny i zapraszam do komentowania :)



4 komentarze:

  1. Mam identyczne krosno i rzeczywiście jedynym ( jak dla mnie) mankamentem było napięcie kanwy, lubie całkowitą sztywność.Efekt ten uzyskałąm po zakupie bocznych naciągaczy.Można je zrobić samemu z metalowych żabek do firan i gumki tzw. kapeluszowej.Problemem było równiez trzymanie kanwy przez górną i dolną rolkę.Podpatrzyłąm u Rosjanek i przytwierdziłam do rolek szerokie paski materiału.Teraz kanwę przymocowuje fastrygą do tych pasków i moge równomiernie nawijać na roli bez obawy że będzie krzywo lub wysunie sie w początkowej fazie.
    Wyszywa się świetnie, nie wyobrażam juz sobie trzymania tamborka w rękach przy większych haftach :)
    Życze owocnego stawiania xxxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam takie same odczucia, będe kombinowała z kanwa, dziekuje za rady :D

    OdpowiedzUsuń
  3. mam to samo krosno. i u mnie jest problemik z naciagnieciem kanwy ale poza tym fajnie sie robi. Jeszcze tylko nauczyc sie parkowac :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne krosno. Ja niestety nie mam miejsca na takie cudo:-(
    Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń